Europa zagłosowała

Szefowie i eksperci siedmiu europejskich biur ECFR komentują wyniki wyborów w swoich krajach

Najczęściej poruszanym tematem zakończonych właśnie wyborów do Parlamentu Europejskiego nie jest kwestia , kto będzie nowym Przewodniczącym Komisji Europejskiej, ale sukces ultraradykalnych ugrupowań w Europie, zarówno prawicowych, jak i lewicowych.

Szefowie i eksperci siedmiu europejskich biur ECFR komentują wyniki wyborów w swoich krajach:

Niemcy

Nowe elementy kampanii wyborczej pozytywnie wpłynęły na tegoroczną frekwencję: wyniosła ona 48%, o 5 punktów procentowych lepszy wynik w porównaniu z rokiem 2009. Chrześcijańska demokracja uzyskała 35,3% poparcia (o 2,6 pkt. % mniej niż w 2009), a jej główny oponent 27,7%  (poprawiając swój poprzedni wynik o 6,5 pkt. %). Zieloni zdobyli  10% (o 1,4 pkt. % mniej). Po raz pierwszy w wyborach wystartowała partia otwarcie eurosceptyczna: Alternative für Deutschland (AfD), która ostatecznie zdobyła 7% poparcia, co oznacza 7 miejsc w parlamencie i około 500 000 głosów „skradzionych” partii Angeli Merkel.

Francja

Francja zaskoczyła wyższą niż przewidywano we wcześniejszych sondażach frekwencją. Do urn poszło 43% wyborców, co polepszyło wynik z 2009 roku o 10 punktów procentowych. Największym zwycięzcą została Marie Le Pen i jej partia Front Nationale (FN), która uzyskała 29%. Największymi przegranymi z kolei okazali się socjaliści i sprzymierzone z nimi partie lewicowe: Partia Socjalistyczna uzyskała 14,3%, Front Lewicy i komuniści 6,4% oraz europejska partia ekologów 9%. Konserwatywna partia UMP również odnotowała wyraźny spadek uzyskując 20,2% głosów.

Włochy

Włochy odnotowały jedną z wyższych frekwencji – 58% uprawnionych wyborców poszło do urn. Niekwestionowanym triumfatorem został urzędujący premier Matteo Renzi – jego ugrupowane zdobyło 41%, co jest najwyższym wynikiem w historii wyborów do PE dla pojedynczego ugrupowania, a dla Renziego oznacza dodatkowo legitymizację społeczną dla jego rządu (który nie został demokratycznie wybrany). Populiści pod wodzą Pepe Grillo okrzyknięci zostali „największymi przegranymi”, choć zdobyli w sumie 21,5%. Partia Berlusconiego – Forza Italia – otrzymała 16% głosów, a Nowa Centro-Prawica (będąca dawnym sojusznikiem Berlusconiego) zaledwie 4%.

Bułgaria

33% Bułgarów uprawnionych do głosowania wzięło udział w wyborach. To wynik o przeszło 4 punkty procentowe niższy niż w 2009 roku.

Największym wygranym jest główna partia opozycyjna Obywatele dla Europejskiego Rozwoju (GERB, która wchodzi w skład koalicji EPP) – otrzymała ona 32% poparcia. Rządząca partia BSP uplasowała się na drugim miejscu z wynikiem 18,%, a ich główny koalicjant – Ruch reprezentujący etnicznych Turków i Muzułmanów otrzymał 14%. Eurosceptycy zrzeszeni w partii Bułgaria Bez Cenzury zdobyli łącznie 10,7% poparcia. Największą porażkę ponieśli proputinowscy ultranacjonaliści z ATAKA  otrzymując zaledwie 3% poparcia, a także prorosyjscy i do pewnego stopnia nacjonalistyczni działacze ABV (4%) i Nacjonalistyczny Front dla Wyzwolenia Bułgarii (3%), którzy nie przekroczyli progu wyborczego.

Porażka rządzących może zwiastować wcześniejsze wybory parlamentarne jesienią tego roku.

Wielka Brytania

Frekwencja w Wielkiej Brytanii utrzymała się na poziomie z 2009 roku (blisko 35%). Zgodnie z przewidywaniami, populistyczna partia UKIP (United Kingdom Independence Party) wyprzedziła pozostałych rywali politycznych z wynikiem 27,5% (dla porównania w poprzednich wyborach zdobyła 16,6%). Partia Pracy uplasowała się na drugiej pozycji z 25,4% poparcia, a tuż za nimi – z wynikiem 24% – Konserwatyści. Najbardziej proeuropejska partia: Liberalni Demokraci pod przywództwem Nicka Clegga zdobyła zaledwie 7% głosów, tracąc 12 miejsc w Parlamencie Europejskim względem poprzedniej kadencji.

Hiszpania

W Hiszpanii do urn poszło o jeden punkt procentowy więcej wyborców niż w roku 2009. Największym sukcesem cieszyła się rządząca Partia Ludowa (PP) – po trzech latach oszczędności, korupcji, skandali i masowego bezrobocia straciła sporo poparcia, więc wynik 26%  nie jest najgorszym.

Przegraną okazała się Partia Socjalistyczna, która nie zyskała przychylności wyborców pomimo kryzysu: zebrała 23% głosów, co nie najlepiej rokuje dla nich w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.

Dużą nowością okazała się partia PODEMOS wyrosła z frakcji zwanej „antykapitalistyczną lewicą” i która bazuje na dużym poparciu lewicy Ameryki Łacińskiej. Zdobywając 5 mandatów obiecują oni walkę o to, żeby „Hiszpania przestała być niemiecką kolonią”. Do tej pory wyniki wyborów w Hiszpanii zapewniały zazwyczaj dwóm głównym partiom blisko 70% głosów, ale tym razem udało im się łącznie pozyskać jedynie około 49%. To wyraźny sygnał, że opinia publiczna zmęczona jest dwupartyjnym systemem politycznym.

Więcej informacji nt. wyników i konsekwencji wyborów do Parlamentu Europejskiego: https://ecfr.eu/reinvention