Praca u podstaw: dlaczego stosunki przemysłowe między UE a Japonią powinny rozpoczynać się na szczeblu dwustronnym

Europa i Japonia dążą do zacieśnienia współpracy w dziedzinie przemysłu obronnego, jednak zdecentralizowany system UE stanowi wyzwanie. W pierwszej kolejności Tokio powinno nawiązać silniejsze partnerstwa dwustronne, zwłaszcza z Niemcami i Polską

Japan Germany defense talks
German Defense Minister Boris Pistorius, accompanied by his Japanese counterpart Shinjiro Koizumi, receives a guard of honor at the Japan Maritime Self-Defense Force’s base in Yokosuka on March 22
Zdjęcie zrobione przez picture alliance / Kyodo
©
Dostępne również w

W marcu 2026 roku Boris Pistorius udał się z wizytą do Japonii. Ta inicjatywa niemieckiego ministra obrony wskazywała na nową rzeczywistość geopolityczną: bezpieczeństwo Japonii i Europy są obecnie powiązane i kształtowane przez te same naciski rewizjonistyczne, ten sam wyścig technologiczny oraz tę samą kwestię odporności przemysłowej.

Zbieżność tę dodatkowo podkreślają starania Japonii o udział w ramach unijnej inicjatywy „Security Action for Europe” (SAFE), której celem jest wzmocnienie europejskiej bazy technologicznej i przemysłowej w dziedzinie obronności. Jednak starania Japonii o przystąpienie do SAFE ujawniają również napięcie, które będzie definiować kolejny etap współpracy przemysłowo-obronnej między Europą a Japonią: gdy Europa poszukuje zaufanych zewnętrznych partnerów w dziedzinie obronności, jej zwrot w kierunku obronności staje się projektem wewnętrznej konsolidacji przemysłowej, bezpieczeństwa dostaw i kontroli politycznej.

Chociaż istnieją więc mocne argumenty przemawiające za pogłębieniem współpracy UE z Japonią w dziedzinie przemysłu obronnego, to obecnie bardziej realne wydają się projekty bilateralne i multilateralne z Niemcami oraz – w bardziej ograniczonym zakresie – z Polską. Przełom w przemyśle obronnym na skalę całej UE nastąpi dopiero wtedy, gdy na całym kontynencie zostaną stworzone odpowiednie warunki prawne, polityczne i handlowe.

Dbanie o przyszłe partnerstwa

Od 2024 roku polityczne podstawy stosunków między Europą a Japonią nabrały bardziej mierzalnego charakteru. Partnerstwo UE-Japonia w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony zobowiązało obie strony do prowadzenia ustrukturyzowanych konsultacji dotyczących inicjatyw obronnych oraz wymiany informacji w sprawach związanych z przemysłem obronnym. Ze swojej strony SAFE zapewnia do 150 mld euro w postaci długoterminowych pożyczek na zamówienia obronne państw członkowskich i obejmuje obszary zdolności, które pokrywają się z mocnymi stronami Japonii, w tym obronę powietrzną i przeciwrakietową, cyberbezpieczeństwo, mobilność wojskową, wojnę elektroniczną, sztuczną inteligencję oraz ochronę zasobów kosmicznych.

SAFE ma jednak pewne ograniczenia. Po pierwsze, zatwierdzanie wypłat może odbywać się tylko do 31 grudnia 2030 roku Chociaż jest to wykonalne dla państw członkowskich już uczestniczących w systemie SAFE, termin ten jest napięty dla partnerów zewnętrznych – takich jak Japonia – którzy wymagają zgody politycznej, nawiązania kontaktów przemysłowych i ustaleń prawnych. Po drugie, pod koniec marca 2026 roku 19 państw członkowskich przedłożyło plany w ramach SAFE, przy czym zatwierdzono tylko plany niektórych państw członkowskich UE. Ponieważ proces zatwierdzania wewnętrznego przebiega tak powoli, droga do SAFE dla partnerów zewnętrznych, takich jak Japonia, bez wątpienia jeszcze się wydłuży.

Ponadto rozporządzenie SAFE i zawarte w nim przepisy ograniczają udział komponentów pochodzących spoza UE, krajów EOG-EFTA oraz Ukrainy do 35%, co oznacza, że Japonia nie będzie mogła po prostu włączyć się w proces zbrojeń europejskich jako kolejny znaczący dostawca. Europa potrzebuje jednak raczej zaawansowanych technologii, niezawodnych komponentów, wyspecjalizowanej produkcji i integracji systemów, a nie kolejnego dostawcy z pełnym zakresem usług w dziedzinie obronności.

UE powinna zatem rozważyć, w jaki sposób udział Japonii w jej bazie przemysłowo-obronnej może wzmocnić europejskie zdolności bez zakłócania ogólnej europejskiej tendencji do promowania dostawców krajowych lub z siedzibą w UE. Wydaje się, że Niemcy znajdują się w centrum tego dylematu.

Gdy w grę wchodzą Niemcy i Polska

Pistorius, w towarzystwie przedstawicieli branży, zamierzał pokazać Tokio, że Berlin chce wyjść poza ramy dialogu strategicznego i przejść do bardziej konkretnej współpracy. Słabym punktem Niemiec jest jednak opóźnienie w tworzeniu ekosystemu zorientowanego na obronność, zdolnego do przekształcania pilnych potrzeb politycznych w konkretne rozwiązania przemysłowe. Powiązania między siłami zbrojnymi, dużymi przedsiębiorstwami, dostawcami, start-upami i instytucjami badawczymi pozostają zbyt słabe, zbyt nieprzejrzyste i zbyt słabo dostosowane do zapotrzebowania na zdolności operacyjne[1].

To jednak sprawia, że Niemcy są istotnym przypadkiem próbnym. Budżet obronny Berlina na rok 2026 wynosi około 82,7 mld euro, podczas gdy budżet obronny Japonii na ten sam rok przekracza 9 bln jenów (58 mld dolarów); oba kraje zwiększają swoje budżety i gromadzą zapasy obronne po długim okresie ograniczeń. Ugruntowane korporacje przemysłu obronnego w Niemczech, takie jak Rheinmetall, pełnią rolę otwierających drzwi i strażników. To, co przyjmie rząd niemiecki i jaki rodzaj współpracy w zakresie przemysłu obronnego zostanie nawiązany, będzie zgodne z jego strategią. Oznacza to, że nowe rozwiązania, które zakłócają podstawową działalność, mogą zostać pominięte.

Wejście Japonii na rynek niemiecki nastąpi zatem prawdopodobnie poprzez uzupełniającą współpracę przemysłową, na przykład w dziedzinie obrony powietrznej i przeciwrakietowej – w tym obszarze popyt w Europie rośnie, a Japonia ma przewagę, zwłaszcza w zakresie zaawansowanej elektroniki, technologii radarowych i związanych z głowicami naprowadzającymi oraz innego odpowiedniego sprzętu. Partnerstwo łączące japońskie rozwiązania w zakresie wykrywania i przetwarzania danych z niemieckimi i europejskimi systemami przechwytującymi oraz architekturą dowodzenia byłoby zatem lepszym rozwiązaniem niż wrażliwa politycznie rywalizacja o kompletne systemy. Ta sama logika ma zastosowanie w przypadku wojny elektronicznej, C4ISTAR oraz funkcji obronnych opartych w dużej mierze na oprogramowaniu. Japonia ma bogate doświadczenie w zakresie bezpiecznej łączności, radarów, przetwarzania sygnałów i innej zaawansowanej elektroniki, podczas gdy Niemcy są silne w integracji systemów oraz platformach lądowych i morskich.

W zakresie współpracy morskiej partnerstwo UE-Japonia koncentruje się w dużej mierze na bezpieczeństwie. Berlin i Tokio prowadzą regularne konsultacje morskie, a Niemcy podjęły misje rozmieszczenia w regionie Indo-Pacyfiku w 2021 i 2024 roku Wykrywanie podwodne, ochrona zasobów morskich przed dronami, odporność infrastruktury morskiej, wybrane bezzałogowe systemy morskie oraz ochrona cybernetyczna portów i sieci logistycznych to obszary, w których wartość strategiczna i wykonalność polityczna są lepiej zharmonizowane niż w przypadku bezpośredniej rywalizacji między tymi dwoma krajami, na przykład w zakresie dużych programów stoczniowych.

Polska również wpisuje się w ten obraz współpracy w dziedzinie obronności: Warszawa jest jednym z najbardziej dynamicznych rynków obronnych w Europie, a ostatnio zintensyfikowała oficjalne kontakty z Tokio. Jednak Korea Południowa jest już mocno zakorzeniona w Polsce dzięki dużym kontraktom na platformy, wsparciu finansowemu i lokalizacji produkcji. W 2023 roku Polska przeznaczyła na obronność około 3,9% PKB, a w budżecie na 2026 roku zmierza w kierunku około 4,8% – a Korea Południowa wykorzystała ten gwałtowny wzrost popytu, aby umocnić swoją pozycję w Polsce poprzez kontrakty na czołgi K2, samobieżne haubice K9 i samoloty FA-50.

Dlatego też bezpośrednie naśladowanie Seulu przez Tokio nie ma większego sensu. Bardziej obiecujące partnerstwo dotyczy natomiast czujników, elektroniki, systemów bezzałogowych i przeciwdziałających bezzałogowym, nadzoru morskiego oraz wybranych elementów przyszłych sieci sił powietrznych. Są to obszary, w których zaawansowanie technologiczne ma większe znaczenie niż wielkość dostaw.

Rozwiewanie wątpliwości

Aby Europa mogła przekonująco przedstawić argumenty przemawiające za współpracą, a Niemcy i Polska przełożyć je na konkretne projekty, musi rozwiać dwie wątpliwości.

Pierwsza dotyczy interoperacyjności. Japońska technologia jest bardzo dobra, ale nie oznacza to, że łatwo integruje się z ekosystemami zamówień publicznych NATO i UE. W tym przypadku istotny jest bilateralizm: Niemcy lub Polska mogą ocenić interoperacyjność poprzez odrębne projekty i powiązania w łańcuchu dostaw przed jakikolwiek szerszym rozszerzeniem na poziom UE, zwłaszcza że Niemcy mają z Japonią umowę o bezpieczeństwie informacji (GSA), a UE nie.

Drugą kwestią jest wiarygodność polityczna. Japonia jest niezawodnym partnerem strategicznym, ale jej system przemysłu obronnego kształtują kontrole eksportowe oraz krajowa debata na temat tego, jak daleko powinna sięgać liberalizacja eksportu broni. Oznacza to, że Europejczycy powinni oczekiwać, iż japońska zgoda polityczna na głębszą współpracę w zakresie przemysłu obronnego będzie łatwiejsza do uzyskania w przypadku stopniowych projektów opartych na wysokim zaufaniu niż w przypadku szerokich, otwartych zobowiązań.

Istotne jest również to, by japońscy decydenci pokazali, że pogłębiona współpraca nie jest wyłącznie oczekiwaniem Europy. W rzeczywistości Japonia również zmierza w tym kierunku. Tokio złagodziło przepisy eksportowe dotyczące wspólnie opracowanych myśliwców, debatuje nad dalszymi zmianami mającymi na celu zezwolenie na szerszy eksport broni oraz wyraziło zainteresowanie partnerstwami w zakresie technologii obronnych z Europą i NATO w dziedzinie technologii podwójnego zastosowania, systemów bezzałogowych oraz odporności łańcucha dostaw – stanowisko to jest coraz bardziej umacniane w miarę jak polityka przemysłowa Tokio kształtowana jest przez obawy dotyczące nadmiernego uzależnienia od amerykańskich dostawców.

Współpraca dwustronna jako pierwszy krok

Ogólna lekcja jest taka, że instrumenty takie jak SAFE to nie to samo, co zintegrowany system przemysłu obronnego. Europie wciąż brakuje takiego poziomu scentralizowanego popytu, standaryzacji i zamówień publicznych, który pozwala na przykład Stanom Zjednoczonym na szybkie wdrażanie innowacji i zwiększanie skali produkcji. Dopóki rynek UE pozostaje podzielony przez budżety krajowe oraz różne interesy przemysłowe i strategiczne, współpraca Europy z Japonią będzie skuteczniejsza w ramach elastycznych koalicji.

Stawianie na rozwijanie stosunków dwustronnych nie jest rezygnacją z ambicji, ale strategią, dzięki której stają się one możliwe do zrealizowania. Na przykład Niemcy mogą wykorzystać SAFE do wzmocnienia współpracy, która już ma sens w kontekście popytu krajowego, zwłaszcza w zakresie podsystemów związanych z pociskami, w celu zapewnienia bezpieczeństwa łączności, mobilności wojskowej, odporności morskiej i funkcji w cyberprzestrzeni. Z kolei Polska mogłaby stać się poligonem doświadczalnym dla ukierunkowanej współpracy niszowej. Bruksela powinna skupić się na warstwie umożliwiającej realizację: ustaleniach dotyczących bezpieczeństwa informacji, standardach, dialogu w zakresie kontroli eksportu oraz ramach, które pozwolą na późniejsze rozszerzenie udanych projektów dwustronnych.

Partnerstwo Europy z Japonią wykroczyło zatem poza sferę symboliki, jednak napotyka trudności w realizacji. Chociaż logika polityczna jest dojrzała, a logika przemysłowa przekonująca, ekosystem łączący popyt, innowacje, produkcję i zaufanie ponad granicami pozostaje słabo rozwinięty. Dlatego o kolejnym etapie współpracy przemysłowo-obronnej między UE a Japonią nie zadecydują szczyty, lecz fabryki, ścieżki zamówień, łańcuchy dostaw oraz nawyki instytucjonalne państw, którym najbardziej zależy na tego rodzaju kooperacji.


[1] Niniejszy akapit opiera się na uwagach przedstawionych przez Rafaelę Kraus podczas spotkania Japan–Europe Core Group w Warszawie (2026 r.), a także na jej komentarzach opublikowanych w BR24, „Rüstung: Wie gelangen mehr Ideen vom Campus in die Wirtschaft?” (2026 r.).

European Council on Foreign Relations nie zajmuje stanowisk zbiorowych. Publikacje ECFR reprezentują jedynie poglądy poszczególnych autorów.