Asia’s Pandora Box – dlaczego Azja jest ważna dla Europy?

Relacja z debaty pt. „Asia’s Pandora Box. Why conflicts in East Asia matters for Europe?”.

20 kwietnia w siedzibie Fundacji im. Stefana Batorego, Warszawskie Biuro Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych zorganizowało publiczną debatę pt. „Asia’s Pandora Box. Why conflicts in East Asia matters for Europe?”. Panelistami debaty byli specjaliści do spraw Azji:

  • Prof. Chung-in Moon, Yonsei University w Seulu
  • Prof. Yoshihide Soeya, Keio University w Tokio
  • Angela Stanzel, Policy Fellow, ECFR

Spotkanie moderował Andrzej Olechowski, Członek Rady ECFR. Debata była jednym z serii wydarzeń organizowanych przez ECFR w Europie. Profesorowie Moon oraz Soeya gościli także w Berlinie, Paryżu i Londynie. Wizyty te były związane z promocją najnowszej publikacji ECFR pt. „Jak Azja widzi swoją przyszłość”.

Głównym przedmiotem debaty była ocena wzrastającej roli Chin w Azji z perspektywy innych państw regionu. Obecna sytuacja na Dalekim Wschodzie była ponadto dyskutowana w kontekście jej skutków dla Europy.

Chiny coraz częściej podejmują jednostronne inicjatywy bez uprzedniej konsultacji z partnerami.

Angela Stanzel podkreśliła znaczenie, jakie ma dla Unii Europejskiej ekonomiczny sukces Chin. Relacje gospodarcze między tymi światowymi potęgami mają ogromne znaczenie dla dalszego ich rozwoju. Zasadniczo rosnąca dynamika handlu jest postrzegana, jako jedna z podstaw stabilizacji obu kontynentów. Jednocześnie, ekonomiczna potęga Chin niesie za sobą większą aktywność polityczną w regionie. Państwo Środka ma ambicje by stać się hegemonem południowo-wschodniej Azji. Doprowadza to do wielu nieporozumień oraz mniejszych lub większych konfliktów z sąsiednimi krajami. Ekspertka ECFR zwróciła uwagę również na to, że Chiny coraz częściej podejmują jednostronne inicjatywy bez uprzedniej konsultacji z partnerami. Takim przykładem może być projekt Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB). Angela Stanzel zadała zarazem pytanie, kierując je w stronę pozostałych panelistów, czy taki rozwój sytuacji jest w rzeczywistości czymś negatywnym i czy Europa powinna takim stanem rzeczy się niepokoić?

  

Profesor Moon wspomniał o paradoksie, jaki można zaobserwować w Korei Południowej. Z jednej strony rosnąca współzależność ekonomiczna krajów azjatyckich pozytywnie wpływa na bezpieczeństwo regionu. Z drugiej, mamy do czynienia z coraz większą obawą państw południowo-wschodniej Azji względem chińskiej potęgi. Profesor Moon wskazał przy tej okazji trzy zjawiska, które są istotnymi przeszkodami w utrzymaniu pokoju w regionie:

  • ogólnoświatowy powrót do retoryki opartej o koncepcje geopolityczne
  • odrodzenie narracji nacjonalistycznych, które wywołują reakcję łańcuchową w kolejnych krajach regionu wzajemnie się napędzając
  • polityka wewnętrzna poszczególnych państw

Wskazał on również trzy możliwe scenariusze rozwoju sytuacji w Azji południowo-wschodniej:

  • dalszy nacisk ze strony Chin i Stanów Zjednoczonych na ostateczny wybór najważniejszego sojusznika w regionie – sprawa problematyczna ze względu na ekonomiczne powiązania państw azjatyckich z Chinami oraz oparcie swoich polityk bezpieczeństwa o Stany Zjednoczone
  • bardziej asertywna polityka Chin i USA względem siebie, co w efekcie doprowadziłoby do polaryzacji Azji (choć nie w takim stopniu, jak w czasach zimnej wojny)
  • współpraca Chin i Stanów Zjednoczonych przy jednoczesnej współpracy między Koreą Południową i Japonią – szansa na nowy wspólnotowy porządek azjatycki

Odnosząc się do tytułu debaty, zdaniem profesora, Azja powinna być przedmiotem zainteresowania Europy ze względu na ekonomiczne znaczenie, a także na fakt, że jakikolwiek konflikt w tym rejonie świata będzie się wiązał z reakcją ze strony Ameryki, a w konsekwencji także europejskich członków NATO. Ponadto należy zwrócić uwagę na znaczącą liczbę Europejczyków, którzy obecnie przebywają w Azji.

        

Tokio musi oswoić się z tym doświadczeniem, aby móc skutecznie porozumieć się z innymi państwami regionu oraz przygotować odpowiednią strategię wobec Chin.

Profesor Soyea przyznał na wstępie, że Japonia obawia się potęgi Chin. Źródeł takiego stanu rzeczy dopatruje się w historii. Japonia, w przeciwieństwie do pozostałych państw regionu, nigdy nie miała bezpośrednio do czynienia z potęgą i dominacją chińską. Choć kulturowy i cywilizacyjny wpływ Chin na Japonię jest niezaprzeczalny, to Japończycy byli najeźdźcami, którzy potrafili podporządkować sobie Państwo Środka. Tymczasem Chiny w roli politycznego centrum Azji to istotny problem dla Japonii. Tokio musi oswoić się z tym doświadczeniem, aby móc skutecznie porozumieć się z innymi państwami regionu oraz przygotować odpowiednią strategię wobec Chin. Z psychologicznego punktu widzenia, chińska dominacja jest dla Japonii trudna do zaakceptowania. Praktycznie jednak, wszystko zależy od tego jak Chiny będą traktować Japończyków. Profesor Soyea zwrócił również uwagę na innego rodzaju paradoks. Z jednej strony Chiny uważają, że region Azji i Pacyfiku jest wystarczająco rozległy, aby pomieścić zarówno chińską jak i amerykańską strefę wpływów. Jednocześnie jednak, koncepcja tzw. chińskiego snu opiera się na założeniu polegającym na wyparciu Amerykanów z południowo-wschodniej Azji, która miałaby stać się wyłącznie chińską strefą interesów. Nie oznacza to jednak bezpośredniej konfrontacji ze Stanami Zjednoczonymi oraz agresywnych, czy wrogich działań. Chińskie zapewnienia, że nie są Amerykanami i nie należy się ich obawiać, są zgodne z ich intencjami. Chiny są przekonane o swoich racjach dotyczących sporów terytorialnych. Jeżeli będą konsekwentne w swojej polityce, nikt nie będzie w stanie ich zatrzymać, bez względu na rozbieżne poglądy innych państw.

Kolejnym interesującym aspektem, zdaniem profesora, jest przykład AIIB. Nazwał on ten przypadek inicjatywą „jednostronnie wielostronną”. Polega ona na zaangażowaniu wielu krajów w projekt, który jest prowadzony na zasadach ustalanych przez Chiny (np.: ustalenie terminu zgłaszania swojego członkowstwa w organizacji, miejsce siedziby itp.). Tego rodzaju aktywność powinna przykuć uwagę Europy, która powinna monitorować sytuację na bieżąco, zwłaszcza, że nawet sami Chińczycy nie wiedzą, jaki jest cel długoterminowy AIIB. Choć Chiny nie są podmiotem całkowicie kontestującym porządek, którego jednym z twórców jest Unia Europejska, istnieją pewne elementy, które według Chińczyków należy poddać zmianom. Dlatego też, Europa powinna być żywotnie zainteresowana sytuacją w Azji.