A fresh start for TTIP

17 kwietnia odbyło się seminarium poświęcone Transatlantyckiemu Partnerstwu w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP), które ECFR Warszawa zorganizowało wspólnie z Ministerstwem Spraw Zagranicznych RP. 

17 kwietnia odbyło się seminarium poświęcone Transatlantyckiemu Partnerstwu w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP), zorganizowane wspólnie przez Warszawskie Biuro ECFR oraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP. Zebrani eksperci z różnych krajów dyskutowali nad konsekwencjami zawarcia TTIP dla państw Unii Europejskiej oraz wpływu tego porozumienia na gospodarczą i polityczną pozycję Zachodu względem innych aktorów międzynarodowych.

W spotkaniu udział wzięli między innymi:

  • Rafał Antczak, Członek Zarządu Deloitte Consulting SA
  • Alexandra Bugailiskis, Ambasador Kanady w Polsce
  • Sebastian Dullien, ECFR Senior Policy Fellow
  • Daniel S. Hamilton, Profesor, Johns Hopkins University
  • Małgorzata Kałużyńska, Dyrektor Departamentu Polityki Ekonomicznej UE, Ministerstwo Spraw Zagranicznych
  • Stefan Kawalec, Prezes Capital Strategy, były wiceminister finansów
  • Mieczysław Nogaj, Dyrektor Departamentu Polityki Handlowej, Ministerstwo Gospodarki
  • Ewa Synowiec, Dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce

Z polskiej strony pojawiły się głosy, że klauzula ISDS nie jest dla Polski zagrożeniem.

Seminarium podzielone było na trzy części. W pierwszej z nich, zatytułowanej „A fresh start for TTIP” zwrócono uwagę, że choć TTIP przyniesie w pewnych sektorach, a także dla niektórych krajów dość istotne korzyści, inne dziedziny gospodarki, jak i państwa, nie uzyskają z tego tytułu szczególnych zysków. Należy także pamiętać, że dystrybucja ewentualnych dochodów nie będzie równomiernie rozłożona. Co więcej, wpływ traktatu na dodatkowy wzrost PKB krajów UE będzie wynosił ułamki procentów. Wspomniano również o klauzuli ISDS, jako potencjalnym źródle zagrożeń. Z drugiej strony, wskazywano, że wspomniane ułamki procentów w liczbach bezwzględnych przekładają się na konkretne sumy pieniędzy. Z polskiej strony pojawiły się głosy, że klauzula ISDS nie jest dla Polski zagrożeniem, ponadto najbardziej pożądanym rozwiązaniem byłoby ustalenie bilateralnych klauzul między poszczególnymi krajami członkowskimi, a Stanami Zjednoczonymi. Dzięki temu państwa członkowskie nie musiałyby kontrybuować w ewentualnych kosztach na poziomie wspólnotowym. Eksperci wskazywali także, że projekt TTIP nie jest zwykłym traktatem handlowym. Jest to inicjatywa znacznie większej wagi, będąc swego rodzaju odpowiedzią na rozwój innych, coraz bardziej zorientowanych konkurencyjnie części świata. Argumentowano, że TTIP nie jest zagrożeniem, gdyż obecnie usługi są głównym sektorem, w którym społeczeństwo znajduje pracę, a one tymczasem są bardzo dobrze chronione. Podkreślano, że projekt TTIP ma również geopolityczne znaczenie. Należy do tego dodać, jak podnosili inni, że traktat nie wpłynąłby pozytywnie jedynie na wielkie korporacje, ale również na średnie i małe przedsiębiorstwa. Natomiast w innej opinii wskazano, że w obecnej sytuacji zagraniczni inwestorzy są chronieni, w przeciwieństwie do ich polskich odpowiedników. TTIP mogłoby być szansą na uporządkowanie tego rodzaju spraw. Zwracano także uwagę, czego dowodem miała być nawet ta dyskusja, że eksperci skupiają się na ewentualnych zyskach lub stratach, podczas gdy opinii publicznej, której poparcie jest kluczowe, chodzi raczej o wartości związane z demokracją, rządami prawa i transparentnością. Tych jednak brakuje w całej debacie na ten temat. Podsumowując pierwszą część seminarium, przestrzegano przed myśleniem zero-jedynkowym opierającym się na przyjęciu traktatu zawierającego wszystkie negocjowane zagadnienia, lub na jego całkowitym odrzuceniu. Należy także pamiętać, że przewidywania i wspominane liczby bardzo często odbiegają od późniejszej rzeczywistości, na zasadzie: „wielkie oczekiwania – niewielkie rezultaty”.

TTIP jest nazywane w Ameryce „ekonomicznym NATO”.

W drugiej części, pt. “Will TTIP rebalance the U.S. pivot to Asia? Geopolitics of the EU-U.S trade deal” skupiono się bardziej na geopolitycznym aspekcie umowy. Podkreślano, że ewentualna porażka negocjacji dotyczących TTIP miałaby istotne konsekwencje na arenie międzynarodowej, argumentując, że jeżeli UE nie będzie zdolna do podpisania tego rodzaju porozumienia z USA, nie uda jej się tego dokonać z żadnym z innych partnerów. Sam traktat jest też bardzo istotny dla transatlantyckich relacji. TTIP jest nazywane w Ameryce „ekonomicznym NATO”. Choć takie porównanie nie kojarzy się pozytywnie w Europie, należy przyznać, że sama umowa byłaby drugim, obok Sojuszu Północnoatlantyckiego, spoiwem obu stron Atlantyku. Przekonywano ponadto, iż przyjęcie porozumienia, będzie dowodem dla Stanów Zjednoczonych, że UE jest poważnym partnerem. Co więcej, byłby to jasny sygnał dla reszty świata (zwłaszcza zaś dla Rosji), że „Zachód się nie skończył”, demonstrując siłę zachodnich gospodarek. Wskazywano także, że jeżeli końcowa forma TTIP będzie dobrze przygotowana, traktat przysłuży się bezpieczeństwu państw wspólnoty transatlantyckiej.

Strach i opór przeciwko przyjęciu TTIP jest podobny do tego, jaki można było zaobserwować przed wejściem niektórych państw europejskich do UE

Trzecia część pt. “CETA: Implications for TTIP” opierała się na doświadczeniach Kanady  względem tego rodzaju porozumień. Kanadyjczycy wspierają negocjacje związane z TTIP, uważając je za pożądany element liberalizacji handlu na świecie. Kanada wspiera także CETA, ze względu na pozytywne doświadczenia wynikające z przyjęcia porozumienia NAFTA, pomimo deficytu handlowego z UE. Wskazywano, że niebezpośrednie zalety tego rodzaju traktatów są bardzo ważne. Kanadyjczycy uważają CETA za bardzo dobrą inicjatywę z uwagi na zwiększenie mobilności pracowników, wzajemne respektowanie i uznawanie kwalifikacji zawodowych, a także zrównoważony rozwój i dodatkowe inwestycje. Co więcej, jak argumentowano, CETA nie reguluje takich obszarów wewnętrznej polityki jak: kultura, GMO, czy środowisko. Wskazywano również, że na skutek NAFTA Kanada nie uzależniła się od Stanów Zjednoczonych. Powiedziano również, że strach i opór przeciwko przyjęciu TTIP jest podobny do tego, jaki można było zaobserwować przed wejściem niektórych państw europejskich do UE. Z drugiej strony natomiast, wskazywano że zyski pochodzące z umowy NAFTA nie są tak oczywiste, jeśli zbada się bliżej przypadek Meksyku.